Triss Merigold Syndrome

30.04
Nazwali to Triss Merigold Syndrome. Jakie życie, taka magia. Paskudna, jak wiedźmińska morda.
Triss-Syndrome: Twoja gwarantowana dupa; Twój murowany chuj.
Nie ma w tym nic obraźliwego. Każdy kogoś takiego ma. Jeśli jest na tym parkiecie wystarczająco długo. Pewny, sprawdzny i zaufany. Pewna, sprawdzona i zaufana. Same cnoty. Zawsze i pomimo wszystko dostępni. Hedoniści, złapani na haczyk mocnych wrażeń i nieskrępowanej wolności, podbitej lojalnością starej przyjaźni. Sentymentalne dziwki o złotych sercach. To się po prostu dzieje. Poza polem pogardy czy wstydu. Poza dyskusjami. Wbrew założeniom. Po wódce. Bez wódki. Jakimś cudem i z premedytacją.
Ona mogła być jego ostatnią miłością, kurwą lub ćmą. On mógł być jej mistrzem, błędem czy psem.
Koniec końców jesteś tylko ciałem. Ciepłem. Potem. Ruchem. Paznokciami.
Czyimś czasem. Czyjąś przestrzenią. Kolizyjną orbitą.
For-fun-fuck.
Holiday-fuck. I’m-so-overworked-fuck. Colour-my-life-fuck. Forget-it-fuck. Do-not-forget-it-fuck. Revenge-fuck. Whatever-fuck.
Zadzwoń- będę. Napisz-jestem. Bez żadnych zobowiązań, oczekiwań i paragonów. Jednak bez sentymentów.
A potem okazuje się, że to jednak on ma najmądrzejsze rozwiązania do wszystkich twoich na wpół wypowiedzianych problemów. Że to ją możesz zalać wszystkimi swoimi dramatami. Nie, nie obrazi się. Nie, nie zachłyśnie. Nie ona. Chora żona, chore dziecko, chujnia w pracy. Pokaże ci zdjęcie. Nie, nie chcesz patrzeć. Ale oglądasz. Taka rola. I słuchasz tych spowiedzi ze zdrad, wstydu i wątpliwości. I opowiadasz o swoim lęku, bólu czy bezczuciu.
Spotkacie się jutro, we wtorek, za tydzień albo pół roku. To nie jest przyjaźń. To nie jest miłość. To nie jest byle seks.
Jej jednak bywa z tym niewygodnie, choć przecież nie czuje nic. On.. skąd mogę wiedzieć.
To będzie wracać. Z przerwami na: wakacje z rodziną, zakochanie, złudzenia, próby normalności, próby dorastania, próby rozsądku, święta, kolejne zakochanie, kolejne tym-razem-poważne związki, kolejne upadki, kolejne nadzieje…
Taka dobra oferta. Zbyt dobra.
Może jedyna słuszna.
Może jedyna w tej cenie.
I z tą zdolnością kredytową.