famfatal

Gdy oślicy w żłoby dano
wódkę wino owies siano
zamiast łeb zadrzeć pod chmury
zwiała w ukraińskie góry

Być może „to „możliwość” uszlachetnia „wybór”" ale o ile prościej i lżej byłoby żyć pod obcasem przeznaczenia. Bez tej nieznośnej lekkości bytu, bez maja i całej obrzydliwości wiosny. Namiętność, Nadzieja, MIłość- Zwidy, Zmory, Bajki.
Jak ja mam podjąć decyzje i nie oglądać się za siebie? Kochałam swoje wszystkie tzw „błędy”. BYć może nigdy nie przestałam kochać.
Rozrasta się za mną labirynt alternatywnych dróg życia… i wcale nie jestem pewna, czy „ta jedyna” nie zarasta za moimi plecami.

Buntowanie się jest znacznie prostsze, niż wybieranie.