Finish juvenaliowy

Liczy się „wejście”.
- Ej no! To skandal!- święcie oburzony Kris wtajemniczył K w powody, dla których autorka i W przestali śpiewać, na rzecz potulnego dyktowania policjanoto swoich danych osobowych,- Tylko przechodzili na czerwonym pijąc browara!”
….
-”A wiecie wogóle za co zostaliście zatrzymani?- b. groźnie zapytała b groźna pani Policjant.
- Za picie alkoholu w miejscu publicznym- zapytała nieśmiało a, skubiąc nerwowo etykietę Łomży. W swojej małej podłej główce przełączała się na „małego, niewinnego, przerażonego bunika”
- Nie. A jakie było światło- Pani Policjantka rzuciła łaskawie betonowe koło ratunkowe.
- Yyyyyy… mocno pomarańczowe :DDDDDDDDD – W wyszczerzył się w desperacko-czarującym uśmiechu.
- A jak Pan jest na pasach, to jakie ma światła do wyboru?- warknęła Pani Policjantka.
- Czerwone i zielone! :D

- Ty dotarłeś wogóle na Jelonka?
- Hmmmmm….. yyyy…. nie wiem, nie pamiętam.

Grupowa siła demoralizacji.
-Chcecie jeszcze Coli, kto chce coli? Dla kogo Coli?- nieco nerwowo rozjazgotał się nam nad głowami nasz ulubiony host coca-colowy. Hosta reglarnie grabiliśmy z hurtowych ilosci mikroskopijnych puszek, a wczoraj Daro bezprecedensowym szturmem i brawurowym atakiem pozbawił go megafonu, dzięki czemu stworzył kolejną legendę, niemal udusił autorkę jej własnym śmiechem, i objawił się światu jako mistrz fristajlowej reklamy. Dziś jednak „nie miał floł”, i megafon bezpiecznie i bezurzytecznie kołysał się przy białoczerwonym pasku..
- Ej no ludzie, rozdaję wam koole! Kola za darmo, kurde!
- Uuuuu, kurde!!! :DDDD Się pracuje ze studentami :P
Host podniósł do ust megafon.
- Ja pierdolę, rozdaję Kolę,… KURWA!”

SMSowo
„Ja się wczoraj spiłam… więc ogarniam Twoje smsy dopiero [słuszna godzina 14 rano]….Ale postanowiłam dać sobie szansę, i uwierzyć, że jeszcze można  bedzie komuś ufać i stworzyc nowa, lepsza bliskosc bo wzbogaconą doświadczeniem- myślę ze nawiedzil mnie duch Paulo Coelho i natchnął bezkresną mądrością. AVE.”- N.
„No, ja po 2 tyg „buntu i kurestwa” uznałam, że nawet jeśli to głupota i naiwność, to ja znów chcę komuś wierzyć ufac i kochać. bunik harcerka”.
„Bo my jesteśmy z gruntu dobre (kacowych mądrości ciąg dalszy ;D)”
„I wierzę w naturalną dobroć ludzi :P”

- Kris… Ty się zrobiłeś taki zamknięty w sobie…
- Uświadom to sobie sobie :P

- No nie mów! Jak możecie nie znać tej piosenki!?-
- ??? Nooo nie znam aż tak Pana Kleksa, a co to jest?
- Poradnik Młodego Zielarza!!!!

I pod dachem „największej meliny na… naszym brzegu Wisły”
- A Ty jak się wczoraj bawiłaś? Znałaś wogóle Wojtka wcześniej?- Krzyś
- ??? Yyyy… No przecież on był już u nas na kilku imprezach. Nie znałam tylko tych dwóch lasek co siedziały pod oknem-a.
- ??? Aaaaa… tych… a wiesz, ja też ich nie znałem… Bo one właściwie to przyszły kupić bilety… i tak już zostały.

- Dobra Daro, rozgaszczaj się… – a. samarytańsko przygarnęła zagubionego na wielkim Ursynowie kolegę.- Nie wiem co tam leży pod tą kołdrą, jeśli to Krzysiek, to mogę Ci dać karimatę.
- Nieeee, nikt nie wie, gdzie on zaginął.
D. zamaszyście odrzucił pościel.
-Uuuuuu… Ty daj mi tą karimatę… Ja myślałem, że to kołdra… A to Krzyś zwinięty w rogalik jak czerw pszczeli!!!!

secend sight

Mimo dramatycznej sytuacji w Polsce, Zatoce Meksykańskiej, Indiach, Chinch, Kirgistanie i podświadomości autorki tzw „życie” jak to mówią „toczy się dalej”.

Epizod pierwszy, gabinet El Presidente i 78 termin egzaminu z „futer”
- Eh, Panie… a czemu pan na wykłady nie chodził! Gdyby Pan chodził, to by Pan wiedział.
- Oh Panie Doktorze!- B.W- Gdyby były na 7 rano, tobym chodził!
- Ha ha!!!! Panie, one były o 7 rano! :D

- No dobra, wpiszę Ci już tą trujczynę, bo nie chcę Cię chłopie więcej oglądać!
- A… a…a ja m…m…mam jeszcze świnie niezaliczone.- M.M
(tym sposobem M.M zapracował na 79 szansę)

- No i przychodzi Pan do tej chlewni, rozmawia z gospodarzem… wyobrażasz sobie? I co ten właściciel do Ciebie mówi?
- Hmmmm, No… „Pomóż mi weterynarzu!”?- MK

Skrawki i zszywki

- Dzień dobry, czy zastaliśmy prof M?- BW i PS
- Nie, nie ma jej- prof M rzuciła im wszystko-zapamiętujące spojrzenie znad okularów, uśmiechając się przeuroczo.
- Aha, to przepraszamy najmocniej.

- Kszzzz… znowu się niepotrzebnie uczyłam. Przecież wszystko można bylo zerżnąć- a. po teście z interny. (a ostatecznie wyleczyła się z zawodowych ambicji i anachronicznych kodeksów moralnych.)
- Ojtam… pomyśl, że przyda się do egzaminu- racjonalny i pocieszający Frauciszek.
- Noooo… mogłaś mi np powiedzieć „przyda Ci się w pracy”

- No to zawijamy się na ten koncert?
- A co teraz gra?
- Kulki- Trela, koneser polskiej alternatywnej sceny muzycznej.
- Co????
- No Cool Kids of Death.

- A widziałem takie rolki! No mówię Wam, wyjebane w spejs- BzK
- ??????- autorka i reszta audytorium zakrztusiła się niedotyczącym ich już, albowiem aktualnym slangiem
- Noooo…. no pracuje w ksero,  pierwszy rok też tam przychodzi. Muszę rozumieć klientów.

- Jak się nazywa bakteria wywołująca zgnilec europpejski?- dr robotnica.
- Paenibacillus mercurius- a.- śmiała, pewna, aktywna i niedouczona (bo beszczelna ignorancja to prawie rzetenla wiedza)
- Jakiś inny pomysł?
- Micrococcus plutonius- Babcia- czyt. rzetelna wiedza.
- :DDDDDDDDDDDD – Ola. – Noooo, cały czas ten sam układ słoneczny :D

A jak zaobserwowała NASA- zniknął pas Saturna. Oł noł! I co teraz drogi Whatsonie?

morbus maialis

Zmieniłam profil swoich snów.
Wizualizuję sobie swoją śmierć. Już nie budzę się przerażona.
Zmieniłam kolorystykę. Z tycjanowsko-karminowej na monochromatyczną szarość. Karmin jest posoką łączącą.
Wizualizuję sobie swoją śmierć. I błędy, które już popełniałam.
Wszystko wynika z kompleksów.
Przecież mogłabym być dobrym chirurgiem.
Mogłabym być dobrym chirurgiem. Tętnice szyjne pulsują delikatnie zalęknione pod romantycznie-literacko-białą skórą szyi.
„A ten blade”. Specjalne ostrze na specjalną okazję. Metaliczny szczęk wbija je w obsadkę. Podstawa to trzymać ostrze prostopadle do linii cięcia. Chłodna, profesjonalna stal.
Tu rodzi się mały dylemat sentymentalno-estetyczny. W kartonie rzeczy „niemal-wyrzuconych” czeka mój wojskowy nóż gwiazdkowy. Nóż podróżniczy, który ostrzony na nadbajkalskiej osełce,z „runicznym” zaklęciem na rękojeści staje się niemal rytualnym narzędziem szamańskich obrzędów.
Odbijam się w lustrze. Blada- bo taka snu kolorystyka. Odrzucam włosy na plecy. Jeden pewny ruch kontrapunktuje karminowa smuga sięgająca nadbajkaliskich zdjęć na ścianie. Wg opisów śmierć następuje po 2-3 minutach.

Taka choroba majowa. Morbus maialis. Pszczoły zatrute pyłkiem. Morbus maialis. Zatruta winem, zatruta winą, zatruta tobą, zatruta sobą.

Są też takie „ćwiczenia psychologiczne”. Zwizualizuj mi swoją śmierć. Zwizualzuj mi swój pogrzeb.Zwizualizuj mi swój strach.

Kurioza florystyczne

W majowej zieleni lesiście cienistej ścieżki moich osobistych cudów i warszawskiego zapomnienia, złotoświetlistym wieczorem odkryłam że
z bzowych bukietów struga się osikowe kołki
i że jednak tłukło się we mnie jakieś serce.

choć nieświadomość nie boli
polały się rzewniście-rzęsiście hydrze łzy na grzbiet jaguara

jednorożce olały sprawę.
w prawdzie jaguar to tylko obdrapany żart  chińskiej fabryki rowerowej, nie dyszy żądzą mordu ich wielkookich bytów i srebrzystogrzywych jestestw
ale one etatowo pocieszają tylko dziewice
więc nie dane mi było magiczne uleczenie.

Ani cykuty, ani szaleju, ani nawet wieczniezielonego, wszędzie-dostępnego cisu w lesie owym nie uświadczysz.
Jazda na złamanie karku była karygodnym nietaktem.
Niestety należytej kary się nie doczekała.

I przytopiona w morzu goryczy, bezsenna panna co ciągle ryczy, musiała dobić do kolejnego ranka, by wkuwać zakaźne choroby baranka.
taka sobie bajeczka.
fikcja literacka i epitety.

wiesz już jakie ptaki najbardziej lubię w maju?

4 nights 3 boys
2 guys 1 horse
3 boys 1 doll

Gdyby człowiek rodził się z życiowym limitem neuroprzekaźników, musiałabym już umrzeć w wykończenia potencjałów. Neurowycieńczona. Zurzyta. Znieczulona. Zdepolaryzowana. Lalka.
Spaceruję po tym swoim gorącym, blaszanym dachu, i czuję suche liście pod stopami.
Dystans. Spokój. Pewność.

Przykro mi. Jestem niewyuczalna. Jestem złą niewyuczalną suką i nie reaguję na komendę „uśmiechnij się”.