pierwszy dzień reszty życia twojego

Z optymistycznym wypisem, pomyślnym rokowaniem i błogosławieństwem profesora, jako dobry omen kliniki, wyszłam ze swojego luksusowego apartamentu pooperacyjnego i przestałam być centrum wszechświata.
Nikt już nie będzie dzwonić z troską co kwadrans, nikt nie będzie karmić mnie z ręki, oh jej… nikt mi nawet nie poda nocą morfiny.
Nie żeby nie przerażało mnie uzależnienie.
Nie żebym nie była uzależniona.
12 godzin po wyjściu ze szpitala… z lekkimi zawrotami po narkozie, z lekkim bólem pooperacyjnym, z wielkim podekscytowaniem… zostałam sama, na własnych nogach, z głową podniesioną na nowym kręgosłupie… i w całym tym chwalebnym pozłotku symbolizmu i glorii „przełomowego momentu” mogłam tylko skonstatować, że naprawdę nie zmieniło się nic.
Niemniej wiosna przepięknie zieleni lasy z siodełka roweru.

tranzakcje niewiązane

- Wiesz, ty też nie zachowujesz się jednoznacznie. Z jednej strony nie możesz na nigo patrzeć, z drugiej fundujesz mu loda o poranku.
- No weź, przecież nie zrobiłam mu tego loda!
- ???
- Skończyło się spekatkularnym seksem od tyłu i głośnym orgazmem.
- Aha… to luz. Fair trade :D

alleluja alleluja

- A o czym dzis ma być czytanie w kosciele?- pobożnie zapytal ojciec przy wielkanocnym stole.
- No, o tym że Jezus wbil do nich na chatę i powiedział Tomaszowi, żeby mu wsadził palec.- Ewa, pobożniejsza część przychówku.