ojtamojtam

Słowo klucz.

- To na co ty liczysz?- a. uśmiechnęła się zanurzona po szyję w spienionej wannie, gdyż kąpiel przy świecach jest tradycyjną rozrywką starych przyjaciół.
- No na wiele- uśmiechnął się T. odstawiając kieliszek.
-… ojtam ojtam :D

- To jak ja przychodzę do Ciebie tylko na seks, to Ty się obrażasz…. a ty do mnie to możesz!
- Nie przyszłam tylko na seks.
- Przyszłaś. Przyznaj się!
- Nie
- Tak
- Nie
- Tak
- Nie
- Tak
(5 minut pozniej)
- Nie
- Tak
- Ojtamojtam.

I ogólnoweterynaryjnie. BW przymierza się niepewnie do opukania kota.
- Pokażę panu- profesor nadzwyczajnie wspaniały- Przykładamy rękę i delikatnie pukamy posuwając…
Pierwszy rząd zgiłął się konwulsyjnie, kolega BW zapowietrzył gwałtownie
-…. jeszcze coś bym powiedział… ale może już nie będę dziś mówił…

kryzysik

Always look on the bright sight of life.
- Od trzech tygodni budzi mnie codziennie o czwartej rano i nie daje zasnąć!!! Dzisiaj ide spać do kolegi!!! Przecież to jest jakaś paranoja! Żeby człowiek pzrez kota nie mógł spać we własnym łóżku!!!!- chorobliwie ekscytująca się autorka
- Cudzołóstwo mówisz… każdy powód jest dobry- P.

- Mam tego dosyć! Nienawidze tego miasta! I uczelni! I ludzi!!!!- (jak widać autorka źle znosi październik)- Rzuce to wszystko!!! Wyjadę na bezludną wyspę, odkryję nowe narkotyki i zginę między czasoprzestrzeniami!
- Z bezludną wyspą to może być problem…- Tomek, precyzja i realizm- Wyjedź na Syberię! Tam też nie będziesz miała ludzi… Możesz wyjechać do Jakucji i hodować…
- Marihuanę? :D – autorka entuzjastycznie
- Yyyyy…. myślałem o reniferach.

ostatni rok studiowania

- Ahhh… dobrze jest tak zrobić połówkę w środku tygodnia! :D
- Drombi… jest poniedziałek.

- Bo Gad świetnie zaczął nowy rok :) Już wykorzystał połowę nieobecności :D A to dopiero drugi tydzień :)))))))))))))))
- Oh jej! Pomyśl, to nasz ostatni prawdziwy rok studiowania!
- No mój PRZEDostatni.
- No to bądź dobrą koleżanką, i bądź solidarna- Gad, nalewając kolejny kieliszek.

o pochodzeniu cnoty

Ku przestrodze dusz. Celibat czai się wszędzie.

Noc. Autorka subtelnie lecz jednoznacznie daje do zrozumienia, że nie położyła się spać.
- Nie… Mała… daj spokój… nie będziemy się dziś kochać.
Autorka zredukowała „subtelność” na korzyść „jednoznaczności”.
- Nie, naprawdę jestem za bardzo zmęczony… i za bardzo pijany
Ręce żyją własnym, autonomicznym (i głuchym) życiem.
- Wogóle trzeba z tym skończyć. Nie będziemy się już kochać po pijaku!
Ręce zamierają w bezruchu.
- Ale my się ostatnio nigdy nie kładziemy spać trzeźwi!

I retrospektywnie. Ku chwale ognisk Kabackich i nieprzewidywalnych ich konsekwencji, a także niezachwianej przytomności i trzeźwości umysłu studenta medycyny :D
(a- jak autorka, g- jak Gad, zapis z gg- jak gadu gadu)

 

 

G- a propos nieogarniecia po ognisku…. bo ja spałem u X, nie?

a- no… tak mowiles

G- no i i wbiły jeszcze do nas te 3 angielki, które X chyba chciał przebzykać :D 

     ale mu nie wyszło

a- ?? uuu (pełna współczucia dla rekreacyjnej klęski)

G- no ale mniejsza z tym. Chodzi o to…że ja sobie usnąłem jak one jeszcze były…. ostatnia rzecz jaką pamietam to że słysze od X. z pokoju

 

Michaela Jacksona

    no i obudziłem się gdzies koło 6 bo muza napierdalała na maxa… se myśle – to sie zasiedzieli… ide do X do pokoju… a tam nikogo tylko „zwłoki” X na podłodze

  bez kitu!

a (nie poruszona dramatyzmem sytuacji) – ???? :)

G- myslałem że jest martwy!

a – ubrane czy nie? (pytanie klucz w obliczu tragicznego zgonu kolegi)

G- był siny

    i w ogole (kompetentny i specjalistyczny opis anatomopatologiczny)

a- ?? zartujesz? (po chwili zastanowienia, zaakceptowaniu i uznaniu prawdopodobieństwa faktów) i miał odcisk podwiązki na szyi? (błyskotliwość wykarmiona przez Agatę Christie)

G- sie przestraszyłem… ale oceniłem i oddychał (zawsze trzeźwa medyczna przytomność umysłu)

    wiec stwierdziłem – spi (błyskotliwość wykarmiona nieuleczalnym lenistwem)

    i może mu zimno (porywający przykład empatii i koleżeńskiego miłosierdzia)

a- siny? (skacowana autorka pogodziła się z faktem, że nie trafiła z podwiązką)

G- :)  bo okno było otwarte (niebłyskotliwa proza życia)

a- :)))))))))))))))))))

G- i wiatrak ustawiony na 3- 3/3  :)

     w kazdym razie…. rpobuje go obudzić…. żebvy se poszedł na łóżko

     5 minut się meczyłem (szczyt poświęcenia)… i nic…:/  

     wiec wziąłem go…. wiesz – chwyt ratownika wodnego (zawsze profesjonalny- MG superbohater!) …i nawet wtedy się nie obudził

 

     wtaszczyłem tego kloca jakoś na łóżko…. biłem po twarzy – full profesional ratownik nie?

 

     i nic

     a że byłem jeszcze pijany…to mój przestrach przeszedł w zdziwienie (pokrętny przebieg poalkoholowych ścieżek myślowych)

     i … poszedłem spać dalej (full profesionall ratownik- przyp. autorki)

 

a-  no raczej . mrrrghhh… „zawlokłem do łóżka i biłem po twarzy” :) standardowy przyjacielski poranek

G- rano gdzieś koło 9… to samo – zero reakcji

a- :DDDDDDDDDDDDDDD

G- dopiero jak wstałem koło 10 …i poszedłem żeby go obudzić napewno… bo chce już spadać

a- to X byl juz siny od siniaków (autorka zatrzymała się na etapie bicia po twarzy (cucącego oczywiście))

G- to otworzył oczy…. i zrobił „MHMMMMHMHMMMM”

    wiec żył

 

a- błyskotliwa dedukcja doktorze

G- tak wiec spokojnie mogłem pojechać :D 

     ale nie wiem co one mu zrobiły :/

     :D (po chwili zastanowienia)