neverending stesjo-story

Z Maciejem G. Kobieco.
- Heeej, to gdzie jesteście? Zajmę Wam jakieś fajne miejsce- Gad.
- Właśnie wchodzimy do lasu- a.
- Ojej… to spieszcie się… Bo już nie ma wolnych miejsc opd daszkiem.
- Żartujesz?! To ile Was tam jest?
- No… dużo.
- A ognisko już się pali?
- No raczej! Nawet trzy!
- Nie gadaj! Robicie imprezę na tzrzy ogniska!?
- A nie… no ogólnie się palą trzy…
- A nasze się pali?
- Nie wiem.
- Jak to nie wiesz, przecież tam jesteś.
- Ale nie wiem gdzie oni są.
- Gad! To gdzie ty jesteś?
- No tam… Tylko okularów nie mam.
- :PPPPP To idz poszukaj. Sławek powinien już być.
- Nie no objadę polankę. Rowerem przyjechałem.

Część z nas świętowała zwycięstwo w pierwszym etapie ostatecznego porzegnania anatomii patologicznej. Egzamin był o 9 rano.
Nie Ola.
- Obudziłam się… popatrzyłam na zegarek, byął 12, i pomyślałam, o… mam już wakacje.

A ostatnie zdanie należy do mnie.
- Jak ten kot jest dla mnie zły i wredny…
- Całkiem jak ja- Tomek w porywie samokrytycyzmu.
- A takiego kochanego udawał… taki był miły kiedyś….
- Całkiem jak ja- Tomek.
- Tak… ale go wykastruje.

nieustannie sesja

- To co teraz będziesz robić?- a.
- A nic… poodpisuje na maile, posiedzę na necie, i pójdę spać- Sławek
- Taaa…. polożę się obok notatek – Carrot (o niezawodnie działającej osmozie).
- Nie… ja to często zasypiam…- S.
- Na pierwszej stronie?- C.
- Nie. Przy biurku.

- A wiesz co dziś oglądałem?- Carrot z dumą.
- ?? tak głupie czy tak ambitne?- domyślna autorka.
- Głupie.- C.
- Transformersów?
- Gorzej?
(tu miejsce na licznych brazylijsko-bondowe próby)
- więc???
- Mustanga z Dzikiej Doliny!
- ? Zdrajca!!!! Miałeś się nie uczyć!?… poza tym mi się podobał….

- I mam nowy plan!- C. z dumą.- Nie golę się do końca sesji :D
- Do października?!- Sławek.

- No patrz… mówiłeś że mi lejesz wino… a ja tu mam wodę…- Drombi.
- Przemieniłaś wino w wodę!!!- Bartek.
- Cud! Jestem antychrystem!!!- D.

Prześliczna Drombi w szpileczkach i sukience oraz (…) autorka w szpilkach i spódnicy marzną na wietrze przed opustoszałym wydziałem.
- Już są na przyzbie. Poszli bez nas- wyrzywam się na klapce komórki.
- Nie znają podstawowych zasad savoir vivre’u, jebani!- Drombi.

sesja. czy wiesz, że…

Postawie prawidłowej odpowiadają kopyta prawidłowe, postawie nieprawidłowej kopyta nieprawidłowe”
„Zawartość lektyn w paszy zmniejszają zabiegi hydrotermiczne… np. gotowanie”
„Próby udrożnienia cewki należy rozpocząć od „zdajania” prącia palcami” (podręcznik)
„Bezlitosność jest jedną z najważniejszych cech chirurga”

skomplikowana daremność ignorancji- sesja

Najważniejsze to dobry początek dnia. Ku chwale Bartka z ksero :)
- A dziś rano miałem jeszcze na zootechnice egzamin z rozrodu…- Sławek.- I wiesz co się stało? Jak ja wogóle tam poszedłem?
- Nie wiem- autorka.
- Nie wziąłem tych… no… …. no jak one się nazywają…(fale depolaryzacyjne szaleją sztormem po labiryncie synaps)… noooooo….czego mogłem nie wziąść?!…
- Indeksu?
- Nie… Sciąg!
- Noł łej :P
- Więc biegnę na ksero… zamknięte! To biegnę do innego… też zamknięte! Biegnę dalej… Wpadam do Bartka… podłączam pendriva… patrzę… I nie nagrałem tych ściąg!!! … (jednoosobowe audytorium zamiera w obliczu dratamu)… i wiesz co zrobił Bartek?
-???
- Wyciągnął wódkę i nalał nam po kieliszku. Wypiłem, poszedłem… i napisałem wszystko.

 

- Bo wiesz… T. poszedł na piwo, do D przyjechał ukochany,  X wyjechał, Y wkuwa… i nie mam z kim palić- autorka smętnie.

- Brutalność życia nie ma granic- Sławek.


- A wiecie co?- Moniczka intrygująco- Przyznam się Wam, że wczoraj miałam wątpliwości czy mamy ćwiczenia z interny czy nie. Myślę sobie… Mimo iż mieliśmy już zaliczenie, może jeszcze są ćwiczenia. Ale pomyślałam „a co tam. Nie idę!”
- Huhu, zaszalałaś!- Trela.

„jeśli na opakowaniu mamy litery układające się w napis symbolizujący nazwę produktu…”- M. (dla nieznających)

i… ludzka twarz idola.
- Niecierpię tego, niecierpię!!!- A.C. nad brokułami.
- Czego, brokułów?- Gosia.
- Nie, bycia na diecie!
- A często tak masz?
- Hmmm…. codziennie do 18 :D

WYEMANCYPOWANA DIETA POSTMODERNISTYCZNA:

WYEMANCYPOWANA DIETA POSTMODERNISTYCZNA:

1. Jesli cos zjesz, a nikt tego nie widzial, to te kalorie sa niewidoczne i sie nie licza.
2. Tabliczka czekolady popita cola light popada w tzw. konflikt kaloryczny – traci co najmniej 80% swoich pierwotnych kalorii.
3. Gdy jesz w towarzystwie, licza sie tylko te kalorie, ktorych zjadlas wiecej niz inni.
4. Jedzenie lecznicze nigdy nie jest kaloryczne (np. czekolada na depresje, czerwone wino na serduszko, koniak na potencje, etc.).
5. Dbaj o sute posilki dla twej rodziny i przyjaciol – im grubsze twoje otoczenie, tym ty wydajesz sie chudsza.
6. Picie i jedzenie przed telewizorem sie nie liczy, bo to nie klasyczny posilek, tylko czesc rozrywki.
7. Dania z lodowki nie maja kalorii, bo – jak wiadomo – w lodowce jest zimno, a kaloria to jednostka ciepla.
8. Zalecam spozywanie posilkow na duzych plaskich talerzach – kalorie szybciej z nich paruja.
9. Produkty spozywcze o tym samym kolorze maja tyle samo kalorii (np. pomidory i dzem truskawkowy, pieczarki i biala czekolada, krwawa Mary i rzodkiewki).

notatka sponsorowana by Michał „mój starosta” i niespodziewana muza.

przykładnego Michała pamięci rabsod żałobny

Ludzie się zmieniają.

„List otwarty do grupy 12

1. Osoby, które jeszcze nie odebrały ode mnie karty egzaminacyjnej proszone są o zgłoszenie się po nią,
2. Osoby, które odebrały już karty i wypełniły indeksy proszone są o dostarczenie w/w do mnie (im szybciej tym lepiej),
3. Dodatkowo osoby, które zdały już staż u dr Dziekana proszone są o dostarczenie także dzienniczków stażowych wymaganych do uzyskania wpisu (jak dobrze pamiętam)
4. Oczywiście wszystko to dla osób, które chcą dostać wcześniej wpisy, a nie potem samemu zapierdalać i wkurzać prowadzących.
 z poważaniem
Wasz Starosta”

kot

Jak uczą filmy i seriale każdy wyindywidualizowany, niezależny, gardzący modą, trendami i tradycjami singiel ma kota. Jeśli singiel jest płci żeńskiej- najlepiej rudego… Na fali skrajnej oryginalności i buntu przeciw systemowi- przygarnęłam szarego. Unicestwiłam pustkę w pokoju, pokonałam nocne strachy i zachwyciłam swym bezinteresownym altruizmem (a także kocim pomiotem). Kot ma mniej powodów do zachwytu. Nie trafił do świata w grochy… ani nawe świata Grocholi… Ale nagina studencką rzeczywistość do swoich potrzeb z odwiecznym profesjonalizmem, miliony lat pasożytniczej ewolicji.

Właścicielka w labiryncie Tesco.
„Mrożone filety z mintaja. 24 zł za kg….. hmmmmmmmmmm….. może innym razem”
(w następnej alejce)
„Saszetki dla kociąt. Jagnięcina w sosie własnym… 38 zł za kg….hm. No trudno”
… spojrzenie najedzonego kota… bezcenne :P

I dbając o potrzeby własne (odziewanie, nie odżywianie)
- Oooo, cześć! Też na zakupach? A czego szukasz?- Ola
- Planowo sweterka i bluzki, ale kupię tą torbę, i chyba kamizelkę- autorka.
- Nooo, spoko. Ja przyjechałam po bieliznę i sukienkę… kupiłam strój kąpielowy i mam odłożone buty :D