you’re the truth not I

Pół godziny milczenia nad klawiaturą komputera taty. Czarna, cicha, elastyczna… podatna, miękko-współpracująca… Tyle potrafię powiedzieć, o plastiku unerwionym drutem. Tętno pulsujących zmiennie elektronów.
W mojej bezsennej ciszy. W moich przeżartych wyrzutach sumienia. W moim zmęczeniu niezamykanych oczu. Koszmarze nocy bez snów. Zatapiam się smoliście w spranej rezygnacji. Passive. Indifference.
Drugorzędna scena amatorskeigo teatru. W spektaklu „w co grają ludzie” wszystkie moje ucieczki i twarze opisano beznamiętnie z frontu i profilu. To zabawa czy rutyna?
To nie gra w klasy. Nie nazywaj mnie Magą.

jakbym chciała się tu odnaleźć.
jakbym chciała komuś ufać.

I na chuj Ci była lista życzeń święty Mikołaju :)

wigilia

więc każdy przekuwa swój własny dramat w swój własny fakt.
każdemu jest ciężko, to nie jest żadne tłumaczenie.

Są większe tragedie niż kolokwium z histologii, uwierzysz? Nie? Szczęśliwy człowieku….
Udźwigniesz moją historię? Ile waży dotyk? 21 gram?
A bardziej niechciany?

*

Przyklejam tureckie widoki, do kredowych stron albumu.
I z każdym kolejnym, na pamięć obejrzanym zdjęciem, kocham Cię bardziej :)
Jeśli tzw. miłość to tylko porządanie i suma wspólnych wsólnych wspomnień, to skazałam się na dożywocie przy Tobie.