update

Z przyczyn stęsknionej niezborności słowno-myślowej westchnienia rzewne i romantyczne poświęcamy na rzecz nieromantycznej grupy 12. Żeby świat i potomni nie łudzili się, że twór ów szkaradny został rozwiązany decyzją rady wydziału i pana Mirka.

wesoła smutna historia
<”sam ma laskę”>
O. – Ale wasze odpowiedzi były genialne… po prostu cali Wy…
G-… nic nie odpisał.
Ty- „No wiesz, jesteście daleko”
M: Ale jak to, gdzie, jaką, kto? Ja nic nie rozumiem!!!???
D: A kto to jest Sam????

tortury roku trzeciego
- A jak A poszła farma?
- No oblała… ale jak wróci… to już ja się jej do tyłka dobiorę!- G.
- No nie wątpię.

będąc młodą lekarką
- A koleżanka co taka biedna zmarznięta?- dr(?)B
- Brzuch mnie boli- a.
- Uuuu, niedobrze- zatroskany drB
- KOLKA! Na stół!- O. krótko fachowo i zdecydowanie.
- Per rectum!- ukochany mój. entuzjastycznie.
………….
- Jaki wstyd… a jaki błąd… ależ proszę pani… jak tak można… – lament merytoryczny wykładowcy w obliczu kolejnej porażki edukacyjnej.- Czy my każdą kolkę od razu operujemy?
- A czy ja mówiłam coś o operacji?- O.
- No na stół pani koleżankę położyła.- drB
- Ale nie mówiłam co z nią będę robić- O.
-… a-ha… to ja też nie chcę wiedziec co pani chce z nią robić.
- Ja też nie chce wiedzieć- a.
<a nie od takich rzeczy ludzie mają chloroform. o izofluranie nie wspominając>

ultrasonograficznie pozytywistycznie.
- Tylko jak my go podniesiemy…- vet-evryday trivia- stół 110 cm wys., pacjent 60 kg mc. Chęć współpracy zwierzęcia- zła , chęć pomocy właściciela- fatalna.
- A skąd mam wiedzieć. W recepcji nam powiedzieli, że mają państwo platformy…-pan
- Tak, która tak powiedziała?- dr
- Nie pamiętam, ale że mają państwo platforme…-pan
- Platformę to my wszyscy mamy, obywatelską nawet-dr
- Ja wypraszam sobie, ja nie mam-pan
- Oooo, ma pan… wystarczy telewizor włączyć-dr.
- Ale mają państwo takie platformy do podnoszenia- pan, nieustępliwie.
- Tak. Pani mówiła o studentach.
(jeden wielki wysiłek fizyczny później)
- A czy to się tak powinno…-pan.
- Wielu rzeczy się nie powinno. Nie powinno się m.in robić USG na stole z metalowym blatem. I od wielu lat próbuję się doprosić innego stołu… Widzi pan, oglądam czasem telewizję, i tam na świecie już ludzie … tak nowoczensych materiałów urzywają, jak na przykład… plastik! Słyszał pan może kiedyś?- dr
- Doktor dużo tej telewizji ogląda.-pan.
- Tak… Animal planet lubię.-dr.
- Ale przecież mają państwo tyle rzeczy!-ćwierknęła pani.
- Tak… USG mamy… i reontgen … i stół… jakiś- dr.
- I pacjentów- gr 12.
- A h i studentów! – pani. – A wszyscy młodzi tacy!!! Dziewczyny ładne, chłopcy przystojni! A uśmiechnięci wszyscy!!!!
- Tak… studenci to nasza największa radość- dr.

KURTYNA!!!

toksycznie-agronomicznie. od polityki abstrachując.
początek zajęć z toksykologii azotynom i azotanom pośiweconych
- Proszę państwa… ile mamy buraków?
Las rąk.

niezastąpiona gr 12

9 rano. G, A i O dostają tajemniczego SMSa „zabierz na apy łyżeczkę”. Uśmiechają się do siebie,i  slodkiej wizji niespodzianki. Z nową nadzieją i radością maszerują na spotkanie histologicznych wynaturzeń i M z paczką :)
M promienieje między słojami z nowotworami :)
- Chcecie już teraz, czy po? :DDDDD
- Po…po… teraz bez sensu :DDD
- A co to właściwie jest? – G nagle krytycznie
- Jogurty!!!!! :DDDDDDDDDD
- Jogurty?!- prysła radość i nadzieja
- No a co myśleliście, że wam tort przyniosę?!
- No… albo chociaż tiramisu- A (jak autorka).
……
- Jeszcze powiedz że przeterminowane?
- Nie, do 18.11…. Nie to nie, nie musicie jesc.
- Nie no costy… i tak zjemy.

- Prosze, to dla Ciebie!- O wręcza mi srebrny krzyzyk z diamentopodonymi szkiełkami
- Ojej… dziękuję :D A co to?
- A nie wiem, znalazłam wczoraj na ulicy.
- Dzięki. Dzień zajebistych prezentów. Śmieć z ulicy i przeterminowany jogurt.

- A kiedy robimy impreze w jakimś klimacie?
- No zróbmy, koniecznie! Tylko jaką?
- Może w klimacie PRL?
- O no!!!! albo w latach…. latach… no jakiś latach- O.

- A przebierańców? Też mieliśmy zrobić?- A.
- No, zróbmy… na Halloween!- O.
- O? Już było Halloween
- Naprawdę?

- I nie przejmuj się A. To jest normalne- O, silnym, zdecydowanym pełnym przekonania i wsparcia głosem.
- Ale co jest normalne? – A.
- A nie wiem. Tak na zapas powiedziałam.

I o trudnościach w zdobywaniu wiedzy przez jedyną żądną informacji jednostkę w gr 12. O  niezrozumieniu, nietolerancji i brutalności w środowisku studentów. Toksyny, godzina 20.
- Przepraszam pani dr, a czy łatwość dostępu selenu z gleb zasadowych nie wynika z faktu iż seleniany na IV stopniu utlenienia tworzą konglomeraty i jonowe…- M.
- A nawet jeśli coś tworzą? TO CO?!- O.
Koniec dyskusji.

4 dni i 3 noce

I znów muszę oswajać się, z Twoim oddechem na karku.
Coś zeżarło okruszki, i nie ma już ścieżki do Twojej bajki o bezpieczeńswtie. Zgubiłam się. Kolejny raz. Mam złą orientację w zamkniętych przestrzeniach.

sun beam

i przyjdzie noc.
bez seksu, bez sensu
ciemna i zimna.

otulam się nikotyną. cudowną i wstrętną jak mgła.

nigdy nie lubiłam papierosów. Jak whisky, metallica’i i spermy.

I zawsze będę samotna. Jak pies.
Jak kot.

Udajac, że to z wyboru.
Wierząc, że to nie prawda.

wykształcenie wyższe niepełne

Kwiat młodzieży polskiej. Przyszłość narodu. Wiedza, wrazliwość, kultutra.
Wszechwiedzący narrator w dobroci serca posłuży się inicjałami.

Święto zmarłych. G i O spacerują przez rozedrgane płomieniami zniczy Powązki.
- I patrz… tyle znanych osób tu leży… a my nikogo nie możemy znaleźć…- O w zadumie.
- Ty… A gdzie leży Szymborska? -G.

o zgrozo ciąg dalszy nastąpił.
- … A G na to: „A gdzie leży Szymborska”… hahahahahahahahaha!!!!- O skada się ze śmiechu.
- Ha. Ha.- M i reszta audytorium. Oszczednie.
- Hahahahaha!!! No beka roku!!!!!!!!!!!!!!!!- O. niezrażona
- Ha ha.
- Ejjjj, no? Nie skumaliscie, co?- O. domyślnie
- Nie no skumałam- M., ambitnie.
- To wytłumacz!- O, detektywistycznei, wrednie i uparcie.
- No… bo ona w Krakowie leży- M.

Kurtyna

skoczyła z dachu i odkryła, że potrafi latać.

I nagle, cicho, na miękkich kocich łapkach przyszedł wkurw. WKURW.

skoczyła z dachu i dokryła, że  potrafi latać.
jaki ładny cytat.
ikarowa* estetyka.

* nie mylić z ikarysjkimi dendrytami w edenie, w cieniu limby. Skoszarowane nadzieje „przyszłości narodu”. Wielka wieś w wielkim mieście. Wąskie horyzonty w ciasnych ramach wspólnych okien.
„Studentka”…
I ustrzeż mnie panie przed grupowymi identyfikacjami, stadną jednością, wspólnotą, komuną myśli…
Grzeczną długością spódnicy i niewinnymi żartami.

Dwadzieściakilka lat… cool kids of death.