koniec bajki

Wiem, w tej grze nie masz szans…
Robię jeden krok do przodu,
cofam się o milę.

Two thousand miles until
I reach that open road

Zostawmy liska jego marzeniom… Twoim marzeniom…

W kociej skórze wspinam się na dach…
i nie strącisz mnie z niego
żadnym kamieniem
zaufania

notatka z marginesu

może ostatnie w tym sezonie (wszechświat odetchnął z ulgą)

- Czemu masz kosmitę przy flukonazolu???
- Bo nie łączy się z białkami.
- ????
- Jest inny.

- co zwiotczającego ma każdy lekarz zawsze przy sobie?
- Morbital- Bartek.

z rozważań o poliurii i polidypsji
- … mhm… syndrom sikadło
- A jest taka roślina nie? Coś z sikaniem… moczydło?
- Może szczaw?- Carrot

anatomicznie
- Marchewa, co to za kość Ci tak sterczy?- Misiu
- To? To nie kość, to mięsień.

dietetycznie:
- Dziweczyno tak nie można! Ty żyjesz tylko piwem wódką i jabłkami!
(o krok od swojej legendy :)

a twoja stara… z deszczem robi tęczę

***

Najkrótsza noc w roku.
Powinnam spłynąć pogańskim potem ku czci Kupały i satysfakcji własnej. Noc zabrał jednak przemęczony sen z cieniami snów.  Czarny i drżący. Krew pulsowała tylko pod paznokciem,  rozgorączkowanym ostrym stanem zapalnym.
Mój boże, such indecency… Shame, shame, tut tut

„Też „w tych kwetsiach” jestem tradycjonalistą. Na wszystko jest czas…”
Nie mogę wyjść ze zdziwienia, że w tym świecie porżniętym granicami państw, wiar, prawd, czasów, wieczności i teraźniejszośći w tym jednym jedynym przypadku ciało łączy się z duszą/sercem absolutnie nierozerwalnie. Nagle zwykły nabłonek przestaje być proteinowym konglomeratem, na rzecz certyfikatu miłości, odpowiedzialności i zaangażowania jego posiadaczki. Prawdziwa miłość musi być podbita czerwienią na dokumencie pierwszego prześcieradła. Pierwsza jest ostatnią prawdziwą.
I tak prosta przyjemność staje się złożoną deklaracją.

W snach brodzę w wysokich paprociach. Ciemnozielony cień jodeł. Kosmaty mech. Kaleczę bose stopy o kamienie.

operacja sesja

wg relacji naocznych świadków
- To co… ostatnia zdająca dziś grupa… wszystkie pytania już znacie :D- profesor z uśmiechem potoczył wzrokiem po spiętym szeregu zdających.
- Yyyughmmmhy- padła odważnie wyartykułowana odpowiedż.
- No dawajcie! Co tam na giełdzie słychać?
^^ rozejrzała się po sali
- No ja słyszałam, że benzyna poszła w górę.

(W drodze na egzamin z diagnostyki klinicznej)
Dwie „laski”, zapadając się w piaskach ginącego trawnika, chyboczą się nieudolnie na szpilkach.
- Weź… ja w nich wogóle nie potrafie chodzić… one są tylko na egzaminy… i studniówkę
- A wiesz, moje są właściwie całkiem wygodne… pomijając to, że mnie w nich strasznie boli cały staw… yyy… no ten staw… ….hmmmm…  właściwie wszystkei stawy w nodze.

kilka słów radości

Ciepłe światło, ciepło lampki, ciepło ludzi
I spokojna koncentracja. Czystość myśli nie wybiegających poza linię cięcia.
Dziś, na wysokim taborecie, z bosymi stopami w stosie RTG, i sorbertem gruszkowym w ustach :) zszyłam zwłoki kota :)
Niby nic, a cieszy :)

The endless longing of the sea dove

Nigdy się sama nie nazwałam. Od hydry do still-jane wszystko mam z nadania.
Lisa też nie wybrałam.
Wszystko przyjmuję.
Jestem taka, jaka myślicie że jestem. (?)/ jestem taka, jaką chcecie mnie widzieć. (?)
Jesteś tym, za kogo mają Cię inni? Jesteś tym kim chcesz być? Jesteś tym kim czujesz że jesteś?
Obiektywizm rozpływa mi się w falach tysięcy spojrzeń.
W którym momencie dawanie rad staje się zadawaniem ran? „dla Twojego dobra” boli najbardziej.
„Słuchaj siebie, serca, sumienia”, czy wiara w siebie to nie próżność?
Kto ugnie się pod ciężarem odpowiedzialności?
Kto weryfikuje?
Kochający?
Przyjaciele?
Znajomi?  Maska A, maska B, wersja C.
Rodzina?
Tłum? groza bezosobowości

Miliardy oczu, okruchów lustra…. bajka o królowej śniegu

Nigdy nie skojarzyłabym siebie z „The endless longing of the sea dove”.
Gdybym spojrzała na siebie Twoimi oczami, zobaczyłabym obcą twarz?
Gdybym mogła przymierzyć okulary waszych spojrzeń, za każdym razem zobaczyłabym kogoś innego? Poznałabym choć jedną? Którą/ czyją?
Gdzie w tym wszystkim jestem „ja”? I co to do cholery znaczy?

lis.

„”Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”.”

Lisy łatwiej oddają futro… niż dusze.
Chcieć więcej to zachłanność, gdy bezboleśnie oddaję Ci ciało.
Co zrobisz z moim zaufaniem?

„Stajesz się odpowiedzialny na zawsze, za to co oswoiłeś”.

wariacje nie na temat

„Droga Pani doktor. Mam problem z kotką. Uwielbia seks. Czy może ją Pani uśpić?”
„Drogi Panie doktorze. Mam problem z głową. Uwielbiam seks. Czy może mnie Pan uśpić?”

- I co tam kocie z tym kotem?
- Mogę pociąć.
- Czytaj „mogę zarżnąć”
- A mnie możesz zarżnąć?
- Zerżnąć?
- Leczenie objawowe?