pochwała logiki

Carrot i ja na tropach szczawki.
- A ten koń ma jeszcze jakieś inne objawy?
- No w końcu! 10 minut już prowadziecie wywiad i dopiero się pytacie!
- To ma jakieś inne objawy?
- Nie.

Nierozważnie uprzejma Monika i rezolutna babcia autobusowa.
(…)
- A co studiuje?
- Weterynarię.
- To tata ze wsi?
- Nie.
- Mama ze wsi?
- Nie
- Babcia ze wsi?
- Nie.
- To kto ze wsi?
- Nikt.
- Jak to? To konia gdzie widziała?

4 a.m.

Serwer poczty chwilowo niedostępny.

Paruję. Woda z mokrych włosów spływa lodowato wzdłuć kręgosłupa.
Tylko kapcie i końcówka rumu.
Nikt nie widzi. Nikt nie zobaczy. Nikogo nie ma.
Mogwai.

ogłądam zdjęcia. Miliony zdjęć. Obcych, znajomych, swoich.
Już nie myślę. Może nawet nie czuję. Jestem. Prawie nie boli.
Ataraksja.

święta

As the headache fades
this house is no longer home

Toki kruków. Jastrząb. Sarny. Śnieg. Lis. Rozlewiska. Myszołowy. Olsy. Dzięcioł zielonosiwy. Dęby. Myszy i wiewiórki. Świerki. Zaspy. Trzcinowiska.
Słupia, łęgi, żurawie.

bez powrotu

16 marca, moi mili, Maków Podhalański, 10.20. Akcja!- Wojtas

-I co widzisz na tej mapie?- Misiu.
- No nic, szukam i nie widzę… Gdzie ten Makowiec Podlaski?- Wojtas
- Maków Podhalański!.

- Bo ja chodzę w góry żeby się tak zmęczyć, żeby nie mieć siły nawet myśleć :) Taki sadyzm- Tomek na stoku Diablaka.
- Jaki sadyzm, mi jest cudownie :D – euforycznie autorka.
- To można zmienić :) – Tomek.

- Ale był hard core… co?- ledwo żywy, zabłocony uśmiechnięty Wojtas, rozwalony w naszym apartamencie w Slanej Vodzie :)
- Hard core?! To była jakaś totalna masakra! – Misiu.

Dzień drugi:
- i jak?- Marchewka do zmasakrowanej przez Pilsk ekipy.
- Chill out!- bohater Wojtas.
- Ja pierdole a nie chill out!- racjonalista Misiu.

- :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Popatrz na siebie!!!!
- Boże!!! jak ja wyglądam!!!
- Jak mały syberyjski powstaniec! – chórem.
- Wkleję sobie na grono… „moja dziewczyna”

O ochoczej pomocy i nocy na stole bilardowym:
- Ojej, herbata mi się wylała na śpiwór!  Ania, teraz to ja w nim nie mogę spać!- Marchewka
- :D
- Marchewa, to może ja Ci pomogę i swoją też wyleję? – Misiu.
- Oooo! To ja też! I wbijam się na trzeciego i wogóle Ci pomogę!- Wojtas.
- Wojtas, w czym ty chcesz mu jeszcze pomagać?

- Ja nic nie mówię, ale ktoś zostawił gazety z butów obok worka!- Wojtas.
- To nie ja…
- To nie ja…
- Marchewa! Chcesz nas zabić!
- No chyba od dwóch dni próbuję!

z nigdy nienapisanego pamiętnika małej rosjanki

Obrazy.
- zjazd na karimacie z Babiej Góry.
- Zejście bez szlaku z Diablaka, gdy ostatecznie słowacka strona okazała się nadleśnictwem Nowy Targ. Uśpiony, świerkowy las, chłopaki tonący po pas w zaspach. Świeży, sypki śnieg. Ciemniejące niebo…
- Trop niedźwiedzia.
- Wniebowzięcie. Wniebowstąpienie. Chwila ciszy w zamieci. Złoto słońca w kryształkach lodu. W objęciach chmur. Opalizująca biel. Ciepło.
- Lodowe kwiaty jak róże pustyni.
- Śnieżyca. Biel i zmieć Pilska.
- Mgły i cienie drzew. Wiatr i śnieg. Sina biel. Determinacja. Pilsk podejście pierwsze.
- Fantazja/przygoda/głupota.
- Mała rosjanka.
- Jazda na śnieżnych stworach.
- Zjazd na karimacie ze stoku narciarskiego!!!!!
- Noc na stole bilardowym :D
- TLK soft porno :P
- Wieczorne zabawy z Ben Gejem.
- Krzyżodzioby.
- poker na skittersy :)
- kolacja w Tesco za stołem z wózków na zakupy :D

najlepsza klinika w warszawie europie na swiecie

- No to jedzie pan, przewód pokarmowy konia. Start.
- Przedsionek jamy ustnej.
- Dalej
- Jama ustna, gardło…
- Dalej.
(…- dalej… dalej… dalej)
- Okrężnica wielka.
- Dalej.
- Okrężnica mała.
- Dalej.
- Prostnica.
- Dalej
- Światło- Gad.

- Jaką metodą badamy kał?
- Organoleptyczną- Gad.
- A pan jaką metodą zbadałby to dokładniej?
- …. „metodą przesuwania po podłożu”- Carrot.

kulaj kloca/ turlaj bobka

- Jak układają się relacje pańskiego konia z innymi przedstawicielami tego samego gatunku?
- ???????????????

- A gdzie znajduje się jego padok?
- A pod lasem.
- Aha. A mieszkają tam wiewiórki?

- Czy paniom nie jest może za wesoło? (wyjemy i wijemy się z Drombi nad preparatami śmiertelnie zwyrodniałych śledzion/
- Ej kurwa możecie być smutniejsze?! – Ola

-  Ania, gdzie ty to zakładasz!?- (pakuje się chaotycznie w bardzo wysłużone ochraniacze na buty jednorazowego urzytku)
-  ???
-  No w śluzie!!! :D
-  Ja też nie będę w śluzie! Co ja jestem? rzęsistek? – Trela

Parazytologicznie:
- U ludzi pasożytuje rzęsistek pochwowy i dziąsłowy, przy czym ten ostatni żyje także u psów i kotów. Na wydziale prowadzono wiele badań na ten temat, i wyszło, że 90% właścicieli chorych psów też ma rzęsistka.
- Nie ma się co śmiać. Sprawa jest poważna. Jedna nietrafiona randka i macie komplet.

I, by nie budzić podejrzeń o nadmierne przyjmowanie substancji psychoaktywnych

„sen o pani Danusi.”

Bufet.
Sinoszare, brzemienne deszczem chmury pędzą po niebie. Zimny wiatr targa króciutką firanką ponad nieśmiało uchylonym lufcikiem.
Karna kolejka doktorów i doktorantów, adiunktów, docentów, studentów i profesorów wije się między stolikami schludnego lokalu. W ciepłym świetle lamp parują pierwsze i drugie dania.
Gwar, tłok, ścisk. Ludzie połykają obiady opierając talerze o teczki, kolana, ściany i kolegów. Nigdzie nie ma miejsca, nigdzie nie ma krzeseł, stołów stołków i taboretów…
Na środku sali… grupa 12 czeka na zajęcia.
16 krzeseł górami płaszczy, toreb, bluz i fartuchów barykaduje dostęp do stołu. Na blacie trzy talerze, dwa kubki i kilka papierków w artystycznym nieładzie heroicznie udaje szczątki obfitego i wciąż niedokończonego posiłku stałych, najlepszych i ulubionych klientów. 16 osób, radością swą młodzieńczą odpornych na oburzenie stojących, rżnie w karty.
Karta- śmiech- karta- foch- karta- cenzura
Zza lady energicznie wychodzi dumnie wyprostowana pani Danusia. Błogosławieństwo bufetu, bogini żurka i tytan pracy.  Zmierza w naszym kierunku nerwowo wycierając ręce w fartuch. Dzieli nas tylko stos kurtek.
- Kurwa wypierdalać.
Idziemy.

floł

Przyszła wiosna. I może jeszcze nie kwitną bzy, ale doświetlone i przewietrzone podwzgórza, szyszynki i płaty kojarzeniowe rozkwitają niepohamowaną syntezą neuromediatorów. Mózg tonie w hormonach. Cała grupa dyszy seksem.
A przynajmniej połowa.

I ze względu na niektóre preferencje i pragnienia, a także niespodziewane problemy ze znalezieniem partnera, i w pełni spodziewana niemożność jego powtórnego urzycia niezaspokojenie może przeciągnąć się niebezpiecznei długo. Może stać się groźne. Nawet dla pana T. Pan te, z ang butcher… The butcher.
The Butcherrrrrr
- Piłowałem dzisiaj łono….
- Popiłować Twoje?
-………..
- No dzieci z tego nie będzie
/ze względów bezpieczeństwa miejsca akcji brak/

- Wiesz, moja dwuletnia abstynencja jest chyba jego jedynym atutem.

- Leishmania u ludzi objawia się gorączką z dwoma szczytami w ciągu doby… więc jeśli ktoś dwa razy dziennie szczytuje…
- :D Jak się tym można zarazić?

- Bo ja to jestem jak Triss Merigold.
- ?????????????
- Wiedźmin może mieć mnie zawsze i wszędzie… tylko nie mów nikomu. Żeby nie było, że rzadko widujesz mnie z dziewczętam :)
- A widuję cały czas :)

- Zachowuj się!
- Bo co?
- Bo cie skrzywdzę!
- :D!!!!!!!!!!!!!

Z serii nie samym seksem człowiek żyje, ale każdym słowem merytorycznym farmakologii dotyczącym

- Streptomycyna wykazuje silne właściwości ototoksyczne, zwłaszcza na odbieranie wysokich częstotliwości…- Monika
- Nie stosować u nietoperze- Dżi. Ej.Di

- Dawkowanie 1 ml/ćwiartkę.- Monika
- :DDDDDDDDDDDD – autorka
- Wymienia…. proszę pani- dr Z.

- No proszę państwa. Co miorelaksacyjnego ma zawsze przy sobie każdy weterynarz? – dr Z.
- Morbital- Bartek.

I trochę magii

- jem sobie sałatkę, jem sałatkę… patrzę… a tu ośmiornica

- I wiesz co? Biorę wczoraj od baby Metro… idę sobię na uczelnię, niosę to Metro… zaczyna się wykład, otwieram to Metro…i… NIE BYŁO HOROSKOPU!!!!! No i co ja miałam wczoraj cały dzień ze sobą zrobić?

zmysłowo

niepoukładanie

szarobłękitnie i mgliście…. ?
w uszach mam klangor, przed oczami narew… mgły, żurawie, dzikie gęsi, suche trzciny, olchy, wierzby i pierwiosnek.
I całą sobą czuję wiatr. I pęd. Prędkość. Wyboje. Gałęzie. I idiotyczne wybuchy śmiechu umazanego błotem. Tak, rzucisz mnie dla Sahary… to nie brzmi najgorzej. Tak, takie wywrotki się nie liczą :)
Kominek, wino, kieliszki. Złotociepło. Skóra i dotyk.

sarenki jedzą mi z ręki

ale nie tak dosadnie… bo się spłoszą! … jak to sarenki

joł.

A bunik umie obwinąć żółwiowo-rozbieżnie staw skokowy konia i całować się jednocześnie. Szczyt podzielności uwagi i sztuki weterynaryjnej.

boso po śniegu pod marcowym niebem. sarenki.