motyliczka :)

Cerkarie motyliczki wątrobowej po zjedzeniu przez mrówkę wędrują do jej obrączki okołoprzełykowej…. „Mrówka nie wraca na noc do mrowiska… tylko wędruje wzdłuż łodygi traw… i przesiaduje na samym wierzchołku”

Twoja stara wącha karpie w tesco.

Krowy sie nie leczy, krowa idzie od razu do pieca.

fakmakoknetyka

„4,5 za żetelne opanowanie materiału” :PPPPP

- ejjj, ale Wy się go wogóle nie boicie. On się pyta, a wy mu odpowiadacie.- Ania
- No, on na nas patrzy a my oddychamy.- autorka
- Szczyt bezczelności!- Ola

- Ssij korala.- Drombi

- Ale mam bogaty dziś ten żurek… Dwa jajka- Ola nad daniem pierwszym
- No namiastka mężczyzny- Gad
- Ale kiełbasa w plasterkach…

Twoja stara gada z delmą.

- Jeśli chcecie poznac oceny z farmy, to piszcie do mnie- Michał.
- Nie, czekaj, ja sobie moge sam wyliczyc- Trelowicz w pełnym skupieniu angażując wszystkie palce i połowe neuronów- bo ja mam 3+3… to jest 6 + 3 podzieli to na 3… to 3 mi wyjdzie!

„to jest rurka dziewicza… czyli nie urzywana” /analityka/

A o pierwszej w nocy magia zmienności koloru księżyca stała się prostym zjawiskiem fizycznym. Program edukacji podstawowej odniósł przyadkowe, opóźnione lecz ostateczne zwycięstwo i po 8 latach nauki, 3 nauczycielkach i profesorze. Bunik przyswoił sobie informacyjne minimum o załamywaniu się fal świetlnych :)
- Jak pięknie… a ta poświata też się jakoś nazywa, prawda?
- Tak, chmury.

:D

JEST CUDOWNIE!!!!!!!!!!!!!!!
all is ful of love!!!!!!!!! + friends will be friends!!!!!!!!! + potop endorfin

all is full of love

jak ja się boję. Jak ja się upiornie boję.

boży paluch/ złośliwośc zakurzonych łączy pozbawiła mnie poprzedniej notatki. Sennej/wyśnionej. Ciemnej lasem, ciemnej wodą, zimnej islandią. Las, woda, łabędzie. Zimna zimna noc, strach, zima.
cięcie
akcja
gra?

Ostatni raz całowałam się z Voldemortem. Więcej przypadkowych gzrechów nie pamiętam.

akcja. tak bardzo się boję.
Co masz do stracenia?/ Co masz do odkrycia?
1. Nic. 2. wszystko.

Go back to sleep. A perfect Circle. A perfect circle w urojony jubileusz. Połóż się i wytrzeźwiej.

angel stern

Liczyłam na czas, stada myśli i książek. Kilometry spacerów. Wiatr i mróz. Szum i muzykę.
Obrazy i zmęczenie.
Złota plaża. Złoty mróz zachodu. Złote grzywy fal. Pieniące się na cofającym brzegu. Czarne sylwetki mew. Kruki. Szum i wiatr. Mróz.
I noc. Zimna, czarna, bezpieczna. Noc kiedy pierwszą konstelacją którą odnajdujesz na niebie jest mały wóz. Mała niedźwiedzica. Gwiazda polarna skrzy się jak Twój prywatny drogowskaz, jedyny punkt odniesienia. Północ. Na kilka chwil staje się Twoją szczęśliwą gwiazdą, Twoją, od dnia narodzin. Twoim srebrzystobłękitnym światłem w bezkresie… Dobra wróżba.

Więc jutro wyjadę. Do miasta sinego nieba, miliona okien i lamp.

Zapamiętać tą czerń i zimno… może cała gwiazda polarna, to tylko zagubiona wiązka fotonów. Bez domu i celu. Może gwiazda polarna już nie istnieje. Zgasła przed milionami lat. Tysiące lat łudzi nas zgubionym światłem. Zachwycam się wspomnieniem. Nadzieja we wspomnieniu?

tatuś

- Weź się za siebie i nie przesadzaj. Musisz podejść do tego z jakąś większą autoironią, znaleźć w tym drugie dno, albo coś takiego…
- Nie no oczywiście. Autoironia jest jedyną drogą którą można nad tym iść. A szósty raz, to w najlepszym wypadku drugie dno, bo pierwsze już dawno zostało za mną…
- No widzisz, jednak rozumiesz o co chodzi! A poza tym przecież nie jesteś takim ostatnim głąbem żeby tego znów nie zdać.

Kurwa zajebiście.

listen to the wind blow

Przestrzeń.
Wytęskniona, wyczekana, zbawienna.
Plaża. Jasne, błękitne, transparentne niebo nad lutowo-błękitną taflą Bałtyku. Cicho, spokojnie, ciepło. Fale podkreślają brzeg czarną kreską okruchów muszli. Migoczą bursztyny. Sypka łagodność. Plaża jest gładka, ugłaskana, piasek sprężysty i elastyczny, jak skóra. Zaproszenie, by biec.
Las. Bezszelestna czerń świerkowych igieł. Tajga, cień pni i gałęzi. Dęby. Uśpione, niezłomne, statyczne. Prześwietlenia perłowego nieba. Szelest spłowiałych liści. Olchy. Szkic węglem, szarości. Grząska, lepka ziemia, błoto, korzenie dające oparcie jak ramiona.
Rolki. Śliskie płyty chodnika. Zmierzch. Koncert kosów i pusta, brzozowa aleja. Pusty, bukowy las. Para łabędzi na wodzie.

Nienasycenie. Chłonę cienie, odcienie, dotyk i zapachy. Zachłannie. Na zapas. By zapamiętać. Zapomnieć. Się zapomnieć. Odpocząć, odetchnąć, odlecieć… Niepokój wędrówkowy. Czekanie na żurawie.

nieczytelna

Mam takie dziwne sny.
Coraz dzieiejsze sny. Skracam noce. I nic.
Fioletowa, plastelinowa, plakatowa ryba lorenza pod strzechą.

Nigdy nie będę taka, jak chciałabyś żebym była.
Nigdy nie będę taka, jak chcielibyście, żebym była.
Nigdy nie będę taka, jaka chciałabym byc.

Zawód- zawód.
[Mienia zawud autodestrukcja]

Fioletowa, plastelinowa ryba kołysze się w promieniach słońca. A obok ty. Słomiany anioł. Kolczasty. Czerwona nitka wiąże źdźbła sukienki. Wciąż groźna. Niepokojąca. Odległa i nieznana. Szalony wzór na brzegu piór.
W domu mieszkańcy, piec i zapach kuchni…. bez zwierząt.
A ja jestem…?

Może mnie wogóle nie ma.