kopciuszek

- A ty już uciekasz? Przed północą?!
- Właśnie koniecznie muszę przed północą :)
- Jesteś czarodziejska?
- Nie, zaczarowana. Po północy czar pryska, robie się wredna, gruba i niska, porastam sierścią, łamią mi się paznokcie, żółkną zęby a jaguar spod akademika zamienia w kaszlaka….
- Wiesz… to nic oryginalnego u dziewczyn.

kopciuszek kopci powyżej uszek. To nie znaczy że mózg dymi w katordze wysiłku intelektualnego.

14. Nie prowokuj

- A kiedy będziesz miała czas?
- Za dwa miesiące.
- A tak naprawde?
- Za dwa tygodnie.
- Ale serio pytam.
- Serio odpowiadam.
- Nie wierze.
- Trudno.
- To nie bedziesz miała czasu, czy nie bedziesz miała czasu dla mnie?
- Nie będę miałą czasu dla ciebie :)

cruel cruel

before departure

Bezbronne opuszki palców i suche usta.
Pół roku później. Bez wizgu jerzyków. Bez śladu ptaków. W czapce i płaszczu, na krawędzi parapetu.
W dole przytłumione światła otulone w zasłony. Powieki rolet. Rzęsy firanek. Cienie mieszkańców. Telewizory. Szum ulicy.
Spaliny, nikotyna, zurzyte powietrze miasta. Oddech znad puszczy. Gdzieś, wieje od morza, gdzieś wieje z gór. Mija Wisła.
Przelatują nisko gwiazdy samolotów. Niespadające.
Spokój.
Wszystko się jakoś ułoży. O wschodzie słońce znów zagląda mi w okna, a od naiwnej bliskości dzielą mnie kilometry i godziny.
Kometa niedopałka.
W pokoju jeszcze długo pozostanie zimno.

zanim zakochanie stanie się chemią,
miłośc ekonomią
a seks kopulacją
chciałabym zdąrzyc na spacer w chmurach.

nowa teoria

Na podstawie najświeższych obserwacji własnych:

Koty to mistrzowie indywidualizmu. Zdarzają się kocie sobowtóry. Jeśli swojego sobowtóra może miec kot, to tym bardziej może miec go człowiek (uwzględnijmy tu mniej skomplikowaną osobowoś i 6,5 miliardową populację). Więc całkiem prawdopodobne że… sobowtóra ma… Johnny Depp!!! :DDD (zapomnijmy tu, że z tych 6,5 miliarda 4 to Chińczycy a 2 Murzyni)

Kolejnym odkryciem jest fakt, że wbrew porywom idealizmu i chorobliwych atakom perfekcjonizmu jestem mało wymagająca :P I nie muszę miec wszystkiego. Np. dr Ka nie musi wyglądac jak Johnny, Johnny nie musi wiedziec, że bańka pęka do środka. Żaden nie musi przybywac po mnie na białym koniu.
Tak rodzą się nadzieje.
To o czymś świadczy.
Więc czekam, o cni rycerze!
Księżniczka z wieży 7 piętra bloku.

(gwiazdka do umowy- ja nie wymagam rumaka, rycerz nie wymaga połowy królestwa- chyba że połowy królestwa serca mego. Dla obopólnego dobra bajka nie wymaga smoka)

11:30

Wojskowe Powązki. Mróz. Monochromatyczny bezruch świerków, wrzask srok, koci trop na śniegu.

Fałszywie brzmią próby organów. Ostatnie poprawki. Nawoływania. Jestem za wcześnie, i patrzę na techniczne przygotowania mistycznego pożegnania. Prowadzący jeszcze w ciepłym golfie, zabiegany.
Z kakofonii dźwięków wyłania się Ave Maria. Jest wszystko. Czarne marmury, czerwony dywan, miękkie światło, mikrofon, głośniki. Powoli schodzą się ludzie; okryci futrami i wieńcami. Róże, lilie, storczyki. Egzotyczne pióropusze liści, krzyk form i barw. Stosy kwiatów dla garstki prochu. Mała srebrna urna. Kapsuła przedłużająca przemijanie. Batyskaf. Utonie w morzu martwych kwiatów.

Koniec, który przerasta. Smutek, strach, żal, nieodgadnienie i cisza.
Śmieszny, nic nie znaczący przepych. Spóźnione tłumy, które nagle „są”. Rodzinne spotkanie z braku lepszej okazji.
Prawdziwe łzy i rytualne płacze. :Powinności” i bezsilne ostatnie pożegnanie. Tanie aktorstwo i bolesna prawda. Rozpacz tych kilku osób, które żegnają częś siebie, które w ciasnej puszce urny zamykają ich spopielone życie. One zostaną. Z tym tłumem, stosem kwiatów, lawiną kondolencji i wyrazów współczucia. Z jutrzejszym dniem. Ciszą śniadania, które trzeba będzie zjeś samotnie. Z jedną filiżanką kawy na stole.

śnieg

W Arkadii nie dostaniesz czarnej wstążki do kwiatów. Nie w Arkadii. Tu się nie umiera.
Jest zbyt żywo, zbyt tłocznie, szumnie i radośnie! Przeceny! Okazje! 20%! 70%!! 100%!!! Sale! Nieśmiertelna podaż, odwieczny popyt.Musisz to miec! Kumpletuj, kolekcjonuj, kupuj, konsumuj. I baw się. Nie prowadzimy czarnych wstążek.

„Zabójstwo Jessego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”
Film o umieraniu.
O samotności.
O zmęczeniu.
Film tak przeraźliwie smutny, że cisza pozostaje jedynym komentarzem. Beznadzieja przytłacza. Pat. Jak w greckiej tragedii. Wiesz wszystko, otwarte karty leżą na stole, i widzisz następne ruchy aż po horyzont zdarzeń. Ale nie masz już siły, i chęci, by karty własnego losu wziąś znów we własne ręce. Nie ma sensu. Nic i nikt nie czeka.
Tak powinnam to czuc?
Bucik na trawie.
Zgubiony, dziecięcy bucik na zrudziałej, martwej trawie.
„zdjęcie jego ciała sprzedawano w sklepikach (…) obok pocztówek z Taj Mahal i Sfinksa”. Ciało oprawione w ramę drewnianego stołu, jak egzotyczny owad w gablocie.
Nie, nie mam litości dla głupca. Dla durnia. Dla zakompleksionego idioty o trudnym dzieciństwie. Jeśli taka podłośc nie wynika z choroby psychicznej, z czysto biologicznego upośledzenia funkcji neuronów nie jestem w stanie jej zrozumiec.
Dlaczego czuje współczucie dla kryminalisty? Mordercy? Zdziwaczałego, zamnierowanego, porywczego bandyty? Współczucie, nie litośc. Współczucie- jak bezsilny szacunek.
Film o depresji.
Finał należy do komercji. Do biznesu. Popytu i podaży. Pocztówek i teatrzyków. Beznamiętnego wrzasku aktoreczki. Oklaski.
Nieostrośc i prześwietlenia.
Prześwietlenia. Krzesło. Ogniskowa ślizga się po planach. Światło błądzi po powierzchniach. Tańczy kurz. Wielka cisza. jak w „Wielkiej ciszy” pędzą chmury.

Czasami boję się, że znów, na moment, stracę siły… i wtedy życie wypadnie mi z rąk. Porwie je prąd. W wiadomym kierunku. Ale już nic nie będę w stanie zrobic. A przecież każdego ogarnia czasami zmęczenie.
Film o smutku.

Pada śnieg.

czwartek

Zauważyłem, że studenci bardziej wymagających kierunków wykazują zwiększoną wrażliwośc na arytmogenne działanie trawy. /Dżi.Ej.Di/

- To Tobie wysłałam mesa w sylwestra, prawda? „Love!”- Ola
- Wysłałaś Lbve- Gad

-Przestań się tak wreszcie przejmowac. 99% ludzi na świecie ma cie w dupie, po co się nimi stresujesz- Ola
-Ale ja nie chcę by taka jak inni.Ty nie myślisz, że to jaka jesteś, i co innym dajesz prędzej czy później do ciebie wróci? Wiesz, taka karma?- dobra i szlachetna (ha ha) autorka.
- Ania, Budda… czasami przesadzał.

-… jak się patrzy na Ciebie, to na pierwszy rzut oka taka pewna siebie laska. A przecież naprawdę ani pewna siebie… ani laska :DDDDDDDD

A istotą, sensem, rytmem, tętnem, krwią, smakiem, miodem, żyletkami, esencją i kwintesencją tygodnia jest czwartek :D Dwie godziny… Dwie godziny rozkoszy :P (prawie miłośc tantryczna :P)

prawda gazeli

„Wszyscy byli więźniami siebie samych, spętani tą samą nieokreśloną pętlą, inni niż on, uciekinier, biedny dzieciak, czarodziej.”

Exupery najsmutniejszy ze wszystkich. Świat tak beznadziejny, że godny Marka Hłaski. Tak gorzki, gorzko-słodki, że nie mogłam płakac.
W wagonie sunącym przez monochromatyczne królestwo szronu i mgły. Biały mróz. Plecak wypchany kaloriami miłości, dar serca jak róża i miś. Troskliwa, wzruszająca, bezbronna. Z kluczami do małego pokoju w wielkim mieście. Z książką o niezmierzonym świecie. Z nieokiełznanymi marzeniami i nieopanowanym strachem.
Nieco oswoiłam błękitny pokój. Na ścianę powróciła mapa, zniknęły firanki. I cieplejsze były spacery z tobą.
Jest dobrze. Jest spokój, w którym tonę, „odddech”, bez wiatru i tlenu, bezruch, bez życia. Cisza, która krzyczy.
Nie potrafię.
Nigdy nie jestem u siebie. Może nigdy nie jestem sobą.
Parabol- parabola-schizm :) Lubię Toola, nie lubię zielonej herbaty :) wyznaczniki osobowości o których też zapominam.
Gdzie problem? Korzenie są atrybutem roślin. Warzyw. Wegetacji. Co innego przylgi, rzekotek i pasożytów.