go back to sleep

Głęboko we mnie, świeżo przebudzone „coś” jednak potrafi się śmiac. Głośno.
Bo czego się spodziewałam?
Doroczna próba ufania ludziom została więc podjęta, pozostaje tylko wylizac rany, poprawic makijaż i chłodno, lekko dojśc do kolejnego sylwestra.
Wszystko to już było. Wszystko to już znam. Nieznośna powtarzalnośc zdarzeń. Chyba trafiłam na swoją orbitę, i grawitacja „siły wyższej” obraca mnie wokół wciąż tych samych złudzeń, nadziei i zawodów. Układ nadziejocentryczny.
Zmatłoszone ego chciałoby, żeby ktoś pogłaskał je po pustej główce, ale w majowej rzeczywistośc spalonych trawników nie ma dobrych wróżek. Pustynia kampusu.
Wróciłam do Toola. Może to była jedyna możliwośc „powrotu”.

przecież to tylko dziecko

Uprzywilowani są emeryci, renciści, kobiety w ciąży, staruchy, mochery, świadkowie koronni, dzieci do lat 6, młodzież wszechpolska i gwiazdy
ale nikogo nie usprawiedliwia się tak, jak rodziców. „Z troski o Ciebie i dla Twojego dobra”.Córeczko.
Rodzicielstwo. Druga młodośc i trzecie dzieciństwo. Absolutny brak odpowiedzialności

out

pół litra, zdjęcia, aparat i kilka dni muzyki. Trochę tak, jakbym wrzuciła do plecaka swój świat…
… jeszcze obrączki, nie na mnie

nie dla mnie
jak rok spokojnego światła

wojaczku wojaczku, kolejna wiosna, kolejny maj, kolejna burza i kolejna bajka
już nawet nikomu nie chce się mnie oszukiwac…

wysypuje na parapet okruchy dla wróbli. Ale przylatują tylko sroki.