egoistycznie

bardzo potrzebuję kogoś, kto by mnie kochał. Od zaraz.
Tylko tak zwyczajnie. I bezboleśnie.

takie rzeczy to tylko w Erze pewnie

wieniczka

Połowa mojej tygodniowej dawki wchłoniętych kalorii pochodzi z alkoholu. Nie martwi mnie to, nie bawi, nie frustruje, nie śmieszy, nie cieszy.

„czy wyglądam już jak minimum socjalne?”

Trzymam się tylko dzięki ludziom, którym boję się zaufac. Chyba w koncu powinnam. Tak jak powinnam zadzwonic do domu. Przyjąc kolejną dawkę wyrzutów. Podkarmic Paranoję. Bo bestia ma apetyt. Jako jedyna, w mojej głowie.

kochana

dziękuję mamie i tacie za opiekę,
za ciepło rodzinne i kłótnie przy kolacji

jeśli nie potraficie mi tego dac, to przynajmniej nie odbierajcie i nie niszczcie tego, co zdobywam sama.

ale to wszystko przecież z troski. I dla mojego dobra.
coniektórzy powinni zainteresowac się zależnością, że „dla Twojego dobra” boli zawsze najbardziej. Mocniej nawet od „nie będzie bolało”.

nawet pisac mi sie nie chce.

zanim zapomnę :)

Jaka byłam tam szczęśliwa!!!!!!
Jaka potrafie byc szczęśliwa!!! Niesamowicie, nieludzko, nieprzyzwoicie, dziko, prosto i zwyczajnie szczęśliwa…
Głupie oddychanie sprawia przyjemnośc…

Tam wiem wszystko… prawie wszystko… Co lubię, czego chcę, co chcę robic, jak chcę życ, jakiecy faceci mi się podobają… Nawet wiem jak do roweru trafic :)

bez metafor i przenosni każdy krok obietnicą i spełnieniem cudu jest…

a modraszki są podłe żmije :)

strach ma wielkie oczy

To na pewno konwergentne, mimetyczne i jakieśtam inne ewolucyjne przystosowanie, upodobniające go do sowy.
Wszystko rozgrywa się w mojej głowie. Z coraz mniejszym udziałem świata zewnętrznego… Nieistotne co się dzieje, przeżyje to, na co czekam… Mogłabym uznać to za bramę sukcesu… i oto otwiera się przede mną logos, strumień umysłu jasny i nieskrępowany, absolutna kontrola nad własnym wszechświatem. Pani reżyser na horyzoncie zdarzeń.
Na końcu świetlistego tunelu dżizys i budda tańczą radośnie… nie nadjeżdża żaden pociąg.

Cały czas ulegam próżnym/naiwny/pobożnym złudzeniom że są ludzie, którzy mnie lubią… Chyba lepiej nie rozstrzygać „dlaczego”.

Nienormalna, sfrustrowana, przejedzona, neurotyczna, niezdecydowana, zakompleksiona panikara… wrrrrr już niech mnie te wilki z piątek zjedzą.
Wilq ratuuuuuj!!!!! czuF, żółw pełznie…

A dlaczego kurwa nie?

Machina.

Chociaż ulubioną modelkę potrafiłam sobie dobrze wybrac :)
Nawet przestało mi na chwilę przeszkadzac, że bije rekord w spaniu po trzy godziny na dobę. Właściwie mnie to kręci. Bo czasami udaje mi się uwierzyc, że nie pamiętam… Uwierzyc, życ, ŻYC, ŻYYYYC…. rzyc.
A nie zdychac „pomału”, „powolutku”, „jakoś do przodu”.

Przyszła wiosna i nowe rekordy, które aż próżnie odnotuję ku potomnym i dla radości własnej. 38 kg, 57 cm. 9 mniej niż w pasie ma wyżej cytowana K.Moss. Pewnie wcale nie wygląda to ładnie. Ale to moje ciało i moja decyzja i może mój znak firmowy aż do odwołania.

Nie jestem pewna, czy rano byłam już trzeźwa… Ale L-ek policja nie zatrzymuje.