w zasadzie to rozbawiona

cisza w mieszkaniu, więc piszę :P

po dwóch miesiącach terapii i jakże wiele mi dającego bełkotania na kozetce, mój „nadziejny” psycholog, optymistycznie-poważna dusza, (bo pacjentka ciężka, ale współpracująca) wysłuchał mnie chyba uważnie, pokiwał głową, i zapisał tabletki uspokajające. Bo melisa to już za mało… :D
a czytelniczki elle (sziiiit :P) wiedzą co to znaczy… straciłam ostatnią szansę na zakochanie…?
„przystojnego, sprawnego bez złudzeń a z portfelem z przyjemnością wykorzystam” ?
właściwie mnie to śmieszy :D

[...]

Jest wiele magii między kiczem amadyn, a monochromatyczną szarością miasta.
Karmię papuziki pod okiem bociana, balansującego na parapecie po drugiej stronie okna. Kilka gram rozskakanej barwy vs 3kg polskiego symbolu. Kokietuje mnie, uważny, ciekawy, zalotny… I tak wiem, kochanie, że to ty atakujesz. Kalectwo was wyróżnia. Nie ma „bocianów”, jest „ten z bandażem na skrzydle”, „ten z bandażem na nodze”, „ten czarny… od dymu?”

……..

nie bój się , ty nie idziesz sama
chodzą wraz z tobą wszystkie drzewa

i co, z tego?

preparat

„Żabę zawiniętą w chusteczkę trzymamy w lewej ręce, palcem wskazującym prawej odginamy głowę. Nożyczki z ostrym końcem ustawiamy prostopadle do powierzchni grzbietowej, tuż za podstawą czaszki”
Żaba przełknęła nerwowo, komiczna w tym swoim pomaganiu sobie tępo-przestraszonymi oczkami… Żaby piszczą.

płakanie bardzo spala

przeczytałam, popłakałam… krótko i nędznie, bo ostatnio nie lubię…
I co mam z sobą zrobic, skoro cały czas, za dobrze znam to, o czym one mówią. Tak, cieszy mnie każde 100g mniej, nie nie czuje się teraz lepiej… Gruba, przeciętna, nijaka, powolna… Przeciętna przeciętna, przeciętna… Konsumentka.
Średnia krajowa?
…walczę z ochotą na uwiecznienie dzisiejszych notowań… Obrzydza mnie sam fakt że jem, że inni patrzą, jak jem, co ona myśli, gdy patrzy teraz na mnie… Śmieszne :) wpływ wypełnienia żołądka na autokreację… Im więcej przemielonego jabłka w jelitach tym bardziej czuję się materialna, namacalna, przyziemna, organiczna… A ja próżnie i dumnie nie chcę. I nie wiem, czy zależy mi na „macalności ” :)
44. Prawie. I utrzymam to. Dużo-mało nijak, ale pokazac się z tym można… I włosy odrastają :)

„Czy wyglądam już jak minimum socjalne”
/Wieniczka Jerofiejew, dla zainteresowanych niezorientowanych/

Mogę opowiadac o sobie, Mamie, Tacie, gimnazjum i trzecim kocie w gabinecie psychologa. Mogę dzwonic i pisac silnie optymistyczna do domu. Mogę wszystko wycwiczyc, zagrac, zatanczyc, może tylko nie zaśpiewac… Zjeśc normalny obiad i nienawidzic się za to, tak samo jak za niezjedzenie, i za Ewę, i za Mamę, za to że nie potrafię im pomóc, i że to moja wina, i że kłamię, i że staram się tak żałośnie nieudolnie…
Ani im, ani sobie… Ale ucieczki zbliżają się do perfekcji…
Jutro wyjdę o świcie, wrócę w nocy, czynna-pilna-uśmiechnięta, energiczna studentka Anna X., chodząca euforia i ornitofilka…
Cudownie… Może złotą palmę?

introduction

… i miałam pisac tak płynnie i lekko, juz tysiac razy wymyslaną, ah i oh pierwszą notatkę…
Drogi pamiętniczku nadeszła wiekopomna chwila i koniec nigdy nie święconej prywatności…
Jutro niekonsekwentnie pochwalę się „swoim miejscem w sieci” i znów zaczne grac. Autocenzura i „drogi czytelniku”. Czy nie to chciałbyś usłyszec, czy tak chcesz na mnie patrzec?

Więc w śmiertelnej potrzebie nie wiedząc już, gdzie się zwrócić,
Wymyśliłem Wojaczka i to właśnie jest mój wspólnik.

„moje miejsce w sieci”… jakby „moje”+”miejsce”, absurd.